NAJDOKŁADNIEJSZY PROGRAM

Najdokładniejszy program takich badań posiada agencja reklamowa „Hearst Advertising Service”, która zapewnia swoim kbentorn^bieżącą kontrolę sprzedaży” na wszystkich dwunastu rynkach, gdzie ukazują się gazety Hearsta. Te plany „kontrolne” zawierają dokładną mapę poszczególnych miast ich okolic, podzieloną na okręgi sprzedaży i z po­działem na sklepy różnych branż. Pittsburgh na przykład ma 20 okręgów; Baltimore — 27. Doświad­czenie nauczyło ludzi Hearsta, że obserwując kilka takich okręgów producent może przewidzieć sytua­cję w całym mieście; w razie potrzeby (za niewielką opłatą) agencja Hearsta przeprowadzi dla niego ta­ką obserwację. Jeśli przedstawiciel handlowy agen­cji, odwiedzając jakiś sklep, stwierdzi brak reklamowanego produktu, zwróci uwagę przedstawicie­lowi firmy; jeśli zobaczy, że afisze i plakaty rekla­mowe leżą w paczkach, to sam je rozwiesi (przypo­minając właścicielowi sklepu o jego obowiązkach).

DOCIERAJĄC DO NICH W DOMACH

Jest to często decyzja bardzo ważna, wymagająca od pracownika reklamy wnikliwego uwzględnienia innych czynników — rodzaju wyrobów, typu na­bywcy itd.„Wkładamy dużo wysiłku w to, aby zbadać upodo­bania rynkowe widzów telewizyjnych. Firmy pro­dukujące żywność chciały uzyskać informacje o lu­dziach kupujących mrożonki; okazało się, że ludzie którzy kupują mrożonki, są także zapalonymi od­biorcami programów telewizyjnych. Producenci benzyny i nafty odkryli, że zapaleni kierowcy to także widzowie telewizyjni. Namiętni palacze — wypalający dwie paczki papierosów dziennie — to telewidzowie, ale można do nich dotrzeć dopiero poznym wieczorem. Proszę nie mówić mi o komer­cja izacji telewizji. Wystarczy otworzyć pierwszą lepszą gazetę: zawiera ona 70% ogłoszeń.”

OCHRONA ZAWARTOŚCI

Niemniej niektóre, z nich, zwykle przewożone bez opakowania, mogą być w pew-. -nych przypadkach wywożone w opakowaniu, inne znowu zwykle opakowujesię bardziej lub mniej- dokładnie. Do pierwszej grupy zalicza się na przykład zboże i cement; Gdy przewozi się kilka mniejszych partii zboża, nabywca może żądać opakowania i wyodrębnienia w ten sposób tego towaru od innych partii. .Zastosowanie opakowania ułatwia określenie ilości i zmniejsza , .straty w czasie przewozu, jest jednak bardziej kosztowne. Cement w obrocie międzynarodowym sprzedawany jest luzem je­dynie w razie użycia transportu kolejowego i samochodowego (specjalne cysterny). Liczba tego rodzaju środków przewozo- „wych jest jednak ograniczona i dlatego stosuje się przy jego przewozie specjalne worki sporządzone z kilku warstw mocnego zimpregnowanego papieru zabezpieczającego przed wilgocią, wy­starczająco mocne, aby ochronić przed zniszczeniem zawartość.

W ODNIESIENIU DO TOWARÓW KONSUMPCYJNYCH

W odniesieniu do towarów kon­sumpcyjnych najlepszym sposobem zachowania zgodności po­pytu z podażą jest posiadanie na rynkach obcych składów konsygnacyjnych eksportowanych towarów. Czyni to działalność eksportera bardziej ekonomiczną, gdyż może on dostarczać duże , partie towaru do składów z mniejszą częstotliwością, gdy rów-, nocześnie towar ze składu sprzedawany jest w miarę napływa­nia zamówień na-rynku importowym; W odniesieniu do towa­rów łatwo psujących się dostawy muszą być ciągłe i organizacja składów konsygnacyjnych mogłaby w tym przypadku stanowić niepotrzebne włączanie jeszcze jednego ogniwa sprzedaży.

W ODNIESIENIU DO SPRZEDAŻY

W odniesieniu do sprzedaży towarów technicznych, zarówno ‚ maszyn i urządzeń, jak i towarów trwałej konsumpcji, wcho­dzenie na rynek wiąże się niejednokrotnie.z ponoszeniem sto-, sunkowo wysokich kosztów związanych z tworzeniem tzw. za­plecza technicznego w kraju importującym. Koncentracja eks-, portu stanowi wówczas czynnik dający jej przewagę nad zasadą rozproszenia eksportu. Organizacja składów części zamiennych i stacji obsługi jest bowiem zawfcze konieczna przy sprzedaży- tego rodzaju towarów’bez względu na wielkość sprzedaży na poszczególnych rynkach. Im więcej się więc sprzedaje, tym : większa możliwość pełnego, a więc i-bardziej ekonomicznego wykorzystania tworzonego; zaplecza technicznego, którego istnienie z kolei nie tylko ułatwia, ale nawet warunkuje efek­tywną działalność rynkową eksportera.

Nowe możliwości biznesowe

Osobom starszym, takim co to już z niejednego pieca jadły chleb biznes kojarzy się ze sklepem, budynkiem, halą maszyn oraz czymkolwiek innym co istniej w formie fizycznej. Jednak od kiedy powstał internet i cyfrowe produkty, takie jak ebooki, materiały szkoleniowe i nagrania audio zawierające zarejestrowane książki działalność można prowadzić w pełni automatycznie i to w 100% przez internet. Jeśli chodzi o kwestie księgowe i finansowe to sytuacja wygląda podobnie dziś istnieją takie rozwiązania elektroniczne, że te zagadnienia można dostosować, na przykład zlecając programistom dostosowanie ich konkretnie dla danego przedsięwzięcia. Czasem takie prace mogą trochę potrwać, samo programowanie zajmuje sporo czasu, a potem jeszcze trzeba wszystko przetestować i dostosować, tak aby spełniało oczekiwania. Całe te zmagania są jednak warte zachodu, bo potem kiedy całość zacznie działać w sposób choć trochę zautomatyzowany działalność będzie można rzeczywiście prowadzić jednoosobowo lub na przykład w rodzinie podzielić obowiązki.

Tańsze koszty rozpoczęcia działalności

Chcący prowadzić swój własny biznes powinni się skupić na napisaniu biznesplanu, aby ocenić swoje początkowe możliwości finansowe i organizacyjne. Najważniejszą kwestią opłacalności całego przedsięwzięcia są dobrze wyliczone koszty. Należy je obniżać do minimum, tak aby przyzwyczaić się do oszczędnego wydawania pieniędzy firmy, wówczas szybciej pojawią się zyski. To nazywa się racjonalne gospodarowanie zasobami finansowymi, czyli należy wydawać tylko na to, co jest w nowej firmie niezbędne do jej prowadzenia, czyli na przykład opłaty za materiały, towary, paliwo, energię, czy wynajem lokalu, jeśli nowy przedsiębiorca nie dysponuje własnym. Cięcie kosztów, czyli szukanie tańszych dostawców, ale zachowując jednocześnie tę samą jakość towarów to nic złego, a jedynie działanie na korzyść firmy, warto jednak korzystać z legalnych źródeł. Jest jeszcze jednak ulga dla rozpoczynających swoją pierwszą działalność gospodarczą, a mianowicie takie osoby płacą niższe składki na swoje ubezpieczenie społeczne. Taka ulga obejmuje ich przez dwa pierwsze lata od momentu rozpoczęcia działalności. Warto o tym wiedzieć, bo to znacznie ogranicza koszy związane z prowadzeniem własnego biznesu.

Outsoursing to dobry sposób na obniżenie kosztów

O outsourcingu mówimy wtedy, gdy właściciel firmy decyduje się na zlecenie jakichś działań poza swoimi strukturami. Na początku XXI wieku, kiedy ten termin wchodził dopiero do biznesowego słownika, dotyczyło to przede wszystkim usług takich, jak zatrudnienie ochroniarzy do obsługi koncertu lub budynku. Dzisiaj z outsourcingu może korzystać niemal każdy biznes. Jeśli firma obsługuje duże zagraniczne kraje, takie jak Chiny czy Indie, outsourcing jest bardzo często wykorzystywany w obsłudze klienta i kontaktach telefonicznych. I tak na przykład firma call center z Bangladeszu może z powodzeniem współpracować z czeską firmą. Kontakty zagraniczne to jednak nie jedyny aspekt, w którym outsourcing okazuje się przydatny. Jest to świetny sposób na wprowadzenie oszczędności w firmie oraz na rozwiązanie sytuacji, w którym na miejscu nie mamy dostępu do pracowników, którzy są w stanie wykonać określone zadanie. Dzięki temu nie musimy wymieniać całej załogi firmy, lecz wystarczy skorzystać z usług zewnętrznego przedsiębiorstwa.

Spółki związane z uczelniami

Uniwersytety stały się w ostatnich latach synonimem kontynuacji nauki po liceum. Na uczelniach uczy się studentów, jest to skostniały system zacnych profesorów i młodych doktorów. Jeszcze kilka lat temu nie śniło się, że na uczelnie może wkraczać biznes. Środowisko akademickie zauważyło jednak, jak wiele możliwości rozwoju tracą, wypuszczając swoich absolwentów a nie gospodarując ich potencjału. Absolwenci mechaniki, elektroniki, biologii, geografii, informatyki odchodzą z uczelni i zakładają wspaniałe firmy odnoszące sukcesy. Często robią to korzystając z badań, które przeprowadzali jeszcze jako studenci. Nic dziwnego – kiedyś na uniwersytetach nic na nich nie czekało, opcją były jedynie studia doktoranckie. To samo zdarzało się nieraz też z naukowcami – opuszczali wymagające, niskopłatne etaty by wcielać w życie wyniki swych eksperymentów. Teraz sytuacja ma się zgoła odmiennie – powstaje dużo spółek związanych z uczelniami. Są to spin-offy i spin-outy. Spin-outy zakładane są przez pracowników naukowych aktualnie zatrudnionych na uczelni, a spin-offy są niezależne rynkowo, jednak ściśle kooperują z uniwersytetem lub politechniką. Jeśli myślisz o karierze naukowej – dzisiaj nie oznacza to wyłącznie siedzenia za biurkiem, lecz może wiązać się z dodatkowym dochodem i możliwościami praktycznego rozwoju.

Rolnictwo to sposób na biznes

Od wielu lat panuje przekonanie, że rolnictwo to zacofane, staromodne zajęcie osób posiadających ziemie odziedziczone po przodkach. O rolnikach mówi się jako o spadkobiercach Pegeerów. Nic bardziej mylnego – rolnicy to dzisiaj potężna siła rynkowa, a eksport towarów rolniczych to świetny pomysł na biznes! Polskie rolnictwo ma się świetnie, korzystając z dofinansowań unijnych i krajowych. Odkrywane są coraz to nowe kręgi działania, na przykład uprawa i eksport ziół, takich jak tymianek, rumianek, nagietek. Dobrze sprzedają się również krajowe owoce – jabłka, gruszki, śliwki. Gospodarstwa rolnicze to dzisiaj wielkie, zautomatyzowane przedsięwzięcia, dlatego najwyższy czas abyśmy zaczęli zdawać sobie sprawę z czekających na nas możliwości. Jeśli zastanawiasz się, w jaki biznes zainwestować – być może to jest rozwiązanie dla Ciebie? Nie tylko rynek usług i nowoczesnych technologii, ale też staromodne, zdawałoby się, zawody idą z duchem czasu, rozwijają się, korzystają z możliwości i tym sposobem rosną w siłę.

KWESTIONOWANA OPINIA

Opinię tę można kwestio­nować, każdy sąd przysięgłych powiedziałby, że „Collier’s” samo skoczyło w przepaść, a nie zostało w nią zepchnięte, ale „Look” z pewnością zwalczało je i wykorzystało przeciwko niemu badania Poli­tza.Obecnie jednak czasopisma zamieszczające wy­łącznie artykuły bez ilustracji zaniepokoiły się po­ważnie perspektywą nie kończących się badań czy­telników, które w oparciu o coraz bardziej skom­plikowaną statystykę wykazywały niewątpliwy fakt, że ludzie chętniej czytają pisma ilustrowane przekazują innym dużo szybciej niż pisma bez ilu­stracji. Pozostawało tylko jedno: zwrócić się do Politza, aby wykazał, że pisma bez ilustracji mają zalety, jakich brak jest pismom ilustrowanym. Pierwszy taki kontratak nadszedł od „Better Homes and Gardens”, które zamówiło u Politza nie konkurencyjne studium (tj. bez porównywania z innym pismem), aby wykazać, że czytelnicy „Better Homes  and Gardens” zatrzymywali pismo przez pewien czas u siebie i często zaglądali ponownie do niektó­rych przeczytanych już pozycji.

RÓŻNICA MIĘDZY BADANIAMI

Różnica między ba­daniami z 1955 r. i 1953 r. z punktu widzenia „Look” polegała na tym, że nowe badania objęły także „Collier s ’. „Look” przedrukowało nowe badania Politza w formie tabel zawierających kolejno dane 9 pismach, co umożliwiało szybkie porównanie,z wielkim szumem zaczęło chwalić się w prasie, że ma dużo więcej czytelników niż „Collier’s” w każdej z kategorii, przy czym koszty za tysiąc egzemplarzy nakładu są w obu pismach prawie równe, ponieważ oba posiadają podobny nakład. Najbardziej zabójcze dla „Collier’s” było stwierdze­nie potwierdzone statystycznie, że spośród osób, które czytają tylko jedno z dziewięciu czasopism, „Look” posiada 3 800 000 czytelników, a „Collier’s” tylko 2 000 000. Pośród nabywców środków przeka­zu istnieje przekonanie, że „Look” głosząc na prawo i lewo tę statystykę w dużym stopniu przyczyniło się do upadku „Collier’s”.

DALSZE WYKORZYSTANIE BADAŃ

Ważne jest także, że „Life” drukując rezultaty ba­dań przedstawiło dane liczbowe w taki sposób, że każde pismo i każdy środek przekazu umieszczone zostały oddzielnie, w oddzielnym rozdziale książki; ludzie, rzecz jasna, mogli je porównywać (taki był cel badań), lecz porównania te nie były im narzu­cone.Pierwsze „Look” zwróciło uwagę na możliwość wykorzystania badań Politza w walce konkurencyj­nej między czasopismami. „Look”, które zawsze wiele uwagi poświęcało walce konkurencyjnej i re­klamie, postarało się o spopularyzowanie wyników Politza w Studiach nad czterema środkami przeka­zu, w których „Look” znalazło się na drugim miej­scu zaraz za „Life” w niemal wszystkich katego­riach, w prasie fachowej i w prasie codziennej. Tymczasem „Look” zamówiło u Politza nowe ba­dania, które zostały opublikowane w 1955 r. pod nazwą Czytelnicy 9 czasopism.

PRZEBIEG KAMPANII

Przebieg kampanii „wywiadowczej” kontrolowało kilku inspektorów, którzy przeprowa­dzali rozmowy z osobami ankietowanymi telefonicz­nie bądź osobiście lub przesyłali im zaadresowane i ofrankowane kartki z prośbą o przesłanie swoich uwag o osobie przeprowadzającej wywiad i o sa­mym wywiadzie. Krótko mówiąc, robiono wszystko, aby uzyskać największą dokładność.Metoda ta kosztowała wiele trudu i pieniędzy i miała wyraźnie na celu uzyskanie obiektywnych rezultatów; rezultaty opublikowane w Studiach nad czterema środkami przekazu zgodne były w zasadzie z tym, czego oczekiwali doświadczeni specjaliści od reklamy od tego rodzaju badań. (M. in. stwierdzono, ze dwie audycje telewizyjne oglądało więcej osób niż jeden egzemplarz „Life”.

PRACA PRZY PROJEKCIE

Politz zatrudnił przy swoim projekcie 207 ankie­terów przez okres przeszło roku. Ponad połowa an­kieterów — to mężczyźni, 98% z nich miało ponad 25 lat, a 2/3 miało ukończoną szkołę średnią. Zostali oni wybrani po dokładnej selekcji (jedną z ważnych spraw była umiejętność wygłoszenia w naturalny sposób załączonej formułki przerywającej dyskusję) i poddani intensywnemu przeszkoleniu przez 35 in­spektorów, którzy przyjeżdżali na ten kurs z całego kraju. Zanim ankieter przeprowadził prawdziwy wywiad będący podstawą dla badań, musiał prze­prowadzić przynajmniej dwa wywiady próbne, je­den pod kierunkiem inspektora i drugi samodzielny. Oba wywiady były analizowane w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, zanim kandydat przyjęty zo­stał do pracy.

MARGINESOWE PYTANIE

Nierzadko któraś z osób mogła stwierdzić, że widziała lub czytała określoną pozycję, na co wysłannik pytał: „Gdyby pani pierwszy raz zobaczyła ten artykuł, czy wy­dałby się pani specjalnie ciekawy?” Jak pisał Politz w swoim komentarzu, pytanie to „zawierało omysł, że dla wysłannika biura ważniejsze jest zdanie osoby ankietowanej na temat artykułu niż to, czy rzeczywiście go już czytała”. Dopiero pod sam koniec zupełnie marginesowo pytano, czy osoba ta miała już ten numer w rękach. Kiedy wysłannicy wracali do bazy, wyrzucali cały materiał dotyczący informacji, jakie artykuły interesowały ankietowa­nych pozostawały tylko odpowiedzi tak i nie dotyczące samych pism.

OSOBA PROWADZĄCA WYWIAD

Następnie osoba przeprowadzająca wywiad szybko odczyty­wała spis treści, prosząc o przerwanie jej, gdyby ja­kaś pozycja specjalnie interesowała ankietowanego. „Należało przekonać osobę ankietowaną — zaznacza Politz w uwagach do swojej pracy — że chodzi o   sprawy redakcyjne i że jej odpowiedzi mają znaczenie, niezależnie od tego, czy zna to pismo, czy widzi je pierwszy raz.” Zwracanie się do ludzi z zapytaniem, czy jakieś pozycje są ciekawe, automatycznie otwiera szerokie pole dla konwersacji. Aby zapobiec zbytniemu prze­ciąganiu się wywiadu, wysłannicy zostali pouczeni, że mają energicznie, przy pomocy wyuczonej na pamięć formułki, przerywać wynurzenia nie związa­ne bezpośrednio z wywiadem.